2016/05/28

Bolonia pieszo: Sanktuarium Madonny św. Łukasza



Sanktuarium Madonny św. Łukasza (Santuario della Madonna di San Luca) jest znakiem rozpoznawczym Bolonii. Charakterystyczna budowla o pomarańczowej fasadzie jest pierwszą, którą dostrzegamy przybywając do miasta, bez znaczenia czy podróżujemy samolotem, pociągiem czy samochodem. Świątynię zauważamy od razu, wyglądając zarówno przez małe, zamglone okienko, siedząc jeszcze wygodnie w samolocie jak i duże przez uchylone okno samochodu. Sanktuarium czuwa nad stolicą Emilii-Romanii, towarzyszy nam od pierwszych chwil w mieście, a jego aura wydaje się być wszechobecna.



Ponad 3 kilometrowy spacer do sanktuarium jest krótką "pielgrzymką", którą każdy odwiedzający Bolonię przyjezdny powinien odbyć. Do świątyni można dojechać także samochodem, ale po co skoro cała przyjemność tkwi właśnie w powolnym marszu pod najdłuższym ciągiem arkad. W pogodny dzień promienie słońca pod kątem wpadają pod łuki portyków, ogrzewając zmierzających na wzgórze przechodniów, a z kolei przyjemny chłód bijący od murów przynosi orzeźwienie mieszkańcom uprawiającym jogging.

Na wzgórze można zarówno dojechać samochodem jak i dojść pieszo. Dla zdrowia i dobrego samopoczucia polecam tę drugą opcję :)

Im wyżej, tym bardziej zielono


Miejsce spotkań i oaza spokoju 


W drodze do sanktuarium mijamy turystów, mieszkańców spacerujących w parach lub w gronie rodziny, grupy przyjaciół i zamyślonych samotnych spacerowiczów, którzy przystają przy każdej z 15 kaplic znajdujących się w ciągu arkad. Każdą z kaplic zdobi wyblakły, wymagający renowacji fresk, pod którym wisi mała tabliczka dziękczynna, poświęcona poszczególnym inwestorom, którzy przyczynili się do prac restauracyjnych budowli.

Mały ogród przed sanktuarium wydaje się miejscem spotkań, małym salonem na łonie natury, z którego rozpościera się malowniczy widok na wzgórza Emilii-Romanii. Włochy jednak są zielone! - chciałoby się zawołać, wyglądając w końcu nad czerwone dachy miasta. Na schodach prowadzących do świątyni, wokół szczęśliwej pary młodej podskakuje zwinnie młody fotograf. Schody szybko się zakorkowują, wszyscy ustępują miejsca młodym, którzy uśmiechnięci, choć nieco zakłopotani, pozują do zdjęć w ostrym świetle słońca chylącego się ku zachodowi.

Mimo tłocznego zamieszania, przed świątynią panuje magiczna, kojąca cisza. Spacer pod arkadami sprzyja pogodnej zadumie, która udziela się przechodniom, gdy podczas przerwy w marszu przysiadają, opierając się o kamienne łuki i spoglądają w stronę ukrytej za koronami drzew panoramy miasta. Z góry Bolonia wydaje się cicha i ceglana, tylko w oddali słychać stłumiony szum lądującego samolotu.

W drodze

"Zielony salon" przed świątynią, z widokiem na panoramę Emilii-Romanii

"- Czy Włochy są zielone?
- Bajecznie!"


Portyk


Informacje praktyczne i ciekawostki:

- jeśli macie ochotę na pieszą wycieczkę do sanktuarium, rozpocznijcie ją od ulicy Meloncello (gdzie znajduje się przystanek autobusowy o tej samej nazwie; polecam połączenie autobusowe z ulicy dei Mille znajdującej się w centrum miasta, skąd autobusem nr 94 dojedziemy prosto na ulicę Meloncello).

- budowę arkad na wzgórzu prowadzących do sanktuarium rozpoczęto w roku 1677. Projekt budowy przechodził z rąk do rąk kilku architektów, aż w końcu ciąg arkad był gotowy w roku 1721.


- ciąg 666 (ciekawe, prawda?) arkad ciągnie się na długości 3,75 km – warto więc ubrać wygodne buty, wyciszyć umysł, pobudzić pogodę ducha i cieszyć spacerem :))

"Z góry Bolonia wydaje się cicha i ceglana"

7 komentarzy:

  1. Magiczny spacer :) I do tego cały czas w cieniu historycznej budowli! Zazdroszczę i pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda - magiczny! Pozdrawiam również i polecam wycieczkę do Bolonii i długie spacery po mieście :)

      Usuń
  2. Byłem 2 razy i warto. Szczególnie droga arkadami i okazja czytania wypocin miłosnych - bezcenne :).
    W tym miesiącu niestety sanktuarium widziałem tylko z poziomu autostrady :) relacji Bologna - Firenze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to fakt z tymi miłosnymi wypocinami :)
      A widzisz! Tak jak pisałam - czy podróżując samochodem, pociągiem czy samolotem - sanktuarium zawsze jest widocznie :) Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Zbieram się do tej Bolonii, jak pies do jeża. A to takie piękne miasto. Włochy są niemożliwe, kradną mi pół życia tymi wspaniałymi destynacjami, a i tak wciaż czeka mnie tyle miejsc, których nie zdążyłam odwiedzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Włochy mają to do siebie, że choćby zobaczyło się już wszystko to i tak ciągle jest mało i wydaje się, że jest jeszcze wiele do odkrycia. Do Bolonii zapraszam, chętnie oprowadzę :)

      Usuń