2015/09/18

Regaty i weneckie klucze



Już od połowy sierpnia niewielka przestrzeń reklamowa miasta została obklejona plakatami informującymi o wydarzeniu. Wenecja będąc sama w sobie zabytkiem może poszczycić się tym, że mury kamienic i kościołów są nieskażone żadnego rodzaju twórczością. Same plakaty rozwieszane są głównie na płytach osłaniających remontowany budynek. Prace restauratorskie odbywają się w zasadzie na okrągło, stąd też ilość miejsc na wszelakie reklamy wydaje się być niewyczerpalna.  
Wsiadając do tramwaju wodnego  lub przechodząc jedną z ulic zaraz przy kanale,  często, zaintrygowana, odwracałam się aby rzucić okiem na wiosłujących dzielnie po Canal Grande wenecjan i wenecjanki ćwiczących swoje umiejętności. Jak co roku regaty zbiegają się w czasie z weneckim festiwalem filmowym, dlatego tez gdzieniegdzie można było przyuważyć stacjonujące na wodzie przy jednej z kamienic barki telewizji Rai. Wrzesień jest miesiącem o wyjątkowym przeludnieniu w mieście na wodzie, mimo, że teoretycznie sezon letni dobiegł końca.

2015/09/08

Esencja poranka



Kawa jest napojem, który (obok wina oczywiście) zdecydowanie króluje we Włoszech. Przyjezdny, niezaznajomiony z kofeinowymi tajemnicami i regułami, nieraz ze zdziwienia uniesie brwi przyglądając się miniaturowej filiżance gęstego jak smoła ristretto albo szukając odrobiny kawy w plastikowym kubku gorącego mleka. "Kofeinowe tajemnice i reguły" brzmią dość zabawnie, bo przecież czy naprawdę ma znaczenie kiedy wypiję moje ulubione cappuccino? Otóż ma. I w ten oto sposób wkraczamy w strefę powszechnych i doświadczonych na własnej skórze faux pas.

2015/09/01

Włoskie smaczki: aperitif



"Może pójdziemy na aperitif?", usłyszałam. Na co? We Włoszech każda okazja do spotkania i krótkiej pogawędki jest dobra. Stojący za ladą właściciel baru nie musi cię znać, aby wdać się z tobą w dyskusję na temat polityki, życia, korków na drodze czy lokalnych serów. Dlatego też o poranku dobrze jest porozmawiać przy kawie, opierając się nonszalancko o ladę kawiarni, w południe zamienić dwa zdania przy obiedzie, a wieczorem…. wyskoczyć na aperitif.
"Może napijemy się spritza?", czego proszę? Początki nie były łatwe, zwłaszcza w kraju o innej kulturze jedzenia i picia. "Ale, że drinka do kolacji?" Zdziwieniom nie było końca. Czym są więc te sławne aperitify, z czym się jedzą, jak piją i właściwie... o co chodzi? Czyli rozterki podróżnych wieczorową porą.