Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozterki podróżnych. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozterki podróżnych. Pokaż wszystkie posty

2015/08/08

Mozaika, melon i róże



Rawennę poznaje się w marszu, podążając długimi alejami pełnymi głośnych motorini, za którymi unosi się zapach spalin, hałaśliwymi od gwaru rozmów uliczkami, w których z kolei czuć miły aromat świeżo zmielonej kawy. Przesiadując w oknie kawiarni można stać się leniwym obserwatorem, wgryźć się w łyżeczkę jak w szkolny ołówek i zagapić. Później przychodzi chwilowy zawód wraz z myślą, że miasta, które odwiedzamy są przede wszystkim skupiskiem przyziemnych spraw, brukowo-asfaltowym centrum, w którym życie tętni w rytm wysłania listu, zapłacenia podatków, czasu na dojazd autobusem lub samochodem do pracy, a później do domu. Przytakujemy nad kofeinowym zrozumieniem stanu rzeczy i lżej nam, kiedy zdajemy sobie sprawę, że wgryzając się w łyżeczkę, a później sunąc długimi alejami stajemy się częścią tego tętniącego centrum i choć przez moment, godzinę czy dzień możemy dzielić z nim codzienność.

2015/02/22

Piękne i niedoceniane, czyli czego nie może dać nam przewodnik



Znów zabieram Was na południe do krainy ‘nduji, serów,wieprzowiny i cebuli. Południowe Włochy są w swojej naturze nieco przewrotne, bo za urokami krajobrazu przyjeżdżają turyści, a młodzi, którzy się tam urodzili, często wyjeżdżają do miast północy na studia i później za pracą. Z pięknymi krajobrazami we Włoszech jest trochę jak z gondolami. Znowu posłużę się cytatem Brodskiego, który jak nikt inny, myśli tymi samymi słowami co ja: „(…) dla tych, którym z czymś takim byłoby do twarzy, gondola jest atrakcją równie niedostępną jak pięciogwiazdkowy hotel. Ekonomia stanowi oczywiście odbicie demografii; to jednak jest smutne podwójnie, ponieważ piękno, zamiast być obietnicą świata, zostaje zdegradowane do roli jego nagrody.”*
…i trochę jak z nieoszlifowanymi diamentami. Cieszą oko zwłaszcza w miejscach, o których dużo się nie mówi.

2015/01/27

Czego brakuje (nam w) Padwie?


Z opisu wycieczek zauważyłam, że Padwa jest obowiązkowym przystankiem tras objazdowych po północnych Włoszech.  Moje pierwsze wspomnienie z tego miasta jest niezbyt włoskie: wysokie bloki, trochę kamienic, dzielnice dość nowoczesne i niesamowity upał. Dlatego też warto wracać w niektóre miejsca, zwłaszcza w te, których obrazy zacierają się w naszej pamięci i do końca nie możemy być pewni czy to jeszcze to wspomnienie czy może już jakieś inne. I jak pisał José Saramago, „warto wracać do miejsc, (…) aby zobaczyć wiosną to co widziało się latem, (…) w pełnym słońcu to, co widzieliśmy deszczową porą”.  W ten oto sposób powróciłam do Padwy, którą zapamiętałam słoneczną, duszną i przeciętną, a ukazała mi się pochmurna, deszczowa, jesienna i … urokliwa.