Mkniemy tak przez pomarańczowo-zielony
toskański krajobraz, długie kolorowe pola wydają rozciągać się, po czym znikają
w tyle, gdy odwracam za nimi co chwilę głowę. W radiu Gianna Nannini śpiewa do
nas przeciągle "ti voglio tanto bene", wyznając nam uczucie, a my
niewzruszeni śledzimy widoki za oknem. Tutaj, na małej wsi, wyśnione toskańskie
krajobrazy stają się rzeczywistością i przybierają realnego kształtu. Wysokie
cyprysy dodają sielankowego charakteru wąskiej drodze, za którą pasą się dwie
kozy, a w gospodarstwie obok dumnie przechadza się wielki kogut, którego pianie
budziło mnie codziennie niedługo po wschodzie słońca. Zachmurzone, szare niebo
otula nas ociężałą atmosferą, wszyscy wolimy więc w milczeniu obserwować mijane
wsie niż wdawać się w żywą dyskusję. Gęsta mgła zadumy opada, gdy wjeżdżamy na
autostradę. Podskakujemy wcześniej na kilku nierównościach, a później włączamy
się do płynnego, szybkiego ruchu po nieskazitelnie równym asfalcie. Jak gdyby wybudzeni nagle z głębokiego snu
spoglądamy na siebie i na kierowcę, czy przypadkiem nie udzielił mu się także
nasz stan. Alessia wierci się na siedzeniu obok i częstuje nas pralinkami.
"Byłyście kiedyś w Sienie?", pyta.
Pierścienie i pocałunki
Nie, nigdy. Pierwszy raz przed naszymi
oczami Siena jawiła się szara i pusta, mimo morza samochodów na parkingu.
Stolica palio, która wiosną i latem wydaje się pulsować od bijącego w nim
życia, wówczas, w pierwszych dniach stycznia, przybrała formę spokojnej,
chłodnej tafli. Na sławnym placu Piazza
del Campo, gołębie urządzały sobie kąpiel w kałużach, a mieszkańcy
przesiadywali w ukrytych kawiarniach popijając espresso ogrzewani przez wielkie
bijące czerwonym światłem lampy. W podobnej kawiarni dla osłody urządziliśmy
sobie losowanie czekoladowych pralinek, które mądrością poetów i anonimów na
załączonym papierku z cytatem, ubarwiały nam dzień. Pralinki Baci (całusy, pocałunki) są
jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek, a pojedyncze ich sztuki można kupić
często w barze lub kawiarni, kiedy mamy ochotę na szybkie espresso.
Nietypowy
kształt muszli placu del Campo sprawia, iż odnosi się wrażenie przebywania na
obrzeżach wielkiego kieliszka i powoli, krok za krokiem, niepewnie decydujemy
się wejść na sam jej środek, z którego z kolei Piazza oszukuje nasz wzrok, wydając
się zupełnie okrągła, a otaczające ją palazzi przyjmują formę wielkiego
obejmującego ją pierścienia.

"Siena-view" autorstwa flissphil - http://www.flickr.com/photos/flissphil/6416813/. Licencja CC BY 2.0 na podstawie Wikimedia Commons.
![]() |
Jeden z cytatów znalezionych w czekoladkach Baci. |
Geometria i prawdziwość
Siena jest miastem niezwykle geometrycznym.
Miastem zaskakujących form, które ukazują się nam na każdym kroku. Pozornie krzywe
mury dwóch przylegających do siebie kamienic, w rzeczywistości idealnie się
komponują i uzupełniają. Biały marmur dzwonnicy sławnego sieneńskiego duomo wyróżniał
się na tle szarych dachów, odbijając nieśmiałe światło promieni słonecznych
przedzierających się przez gęste, ciężkie chmury zawieszone nad miastem. Gdy
tylko wyłoniła się w pełni zza wąskich ulic, blask wielkiej katedry bladł już w słabym
świetle krótkiego dnia, lecz mimo drażniącego i kującego w twarz mrozu, miasto
to wydało mi się cudownie ciepłym i otulającym. Z pocztówek w sklepach raziły
nas w oczy żywe kolory toskańskich pól, charakterystycznych domów o
pomarańczowych i czerwonych fasadach i zielonych dachówkach. W centrum Sieny natomiast
wielkie, szaro-brązowe potężne kamienice chroniły nas przed wiatrem hulającym
zapewne wówczas na tamtych polach, którym zimowa aura pokradła kolory.
Gdzie szukać prawdziwej Toskanii? Czy
taka istnieje i czym w zasadzie jest? Uważam, że pewnej
"prawdziwości" należy szukać w prostocie, czyli w lokalnych wsiach.
Podobnie jak na Sycylii (LINK) duch miejsca chował się w wąskich uliczkach
małych, zamkniętych miasteczek, tak i w Toskanii, wszelkie spełnienie naszych
toskańskich wyobrażeń znajdziemy tam, gdzie z rana pieją koguty, wieczorem
piecze się lub gotuje kasztany i zajada je po kolacji przy partii domowego
pokera. Tam, gdzie częstują cię
domowymi dżemami i gdzie na stołach suszą oregano. Choć Toskania zachwyca
dumną Florencją, piękną Sieną i malowniczym Arezzo to tak naprawdę prawdziwie
chwyta za serce miejscami, które trudno znaleźć na mapie.
Ciekawostki i informacje praktyczne:
Katedra w Sienie |
Sieneńskie zaułki |
Ciekawostki i informacje praktyczne:
- Siena jest kolejnym zaraz po Florencji
i Arezzo najbardziej znanym miastem regionu Toskania. To właśnie tam dwa razy
do roku (2 lipca i 16 sierpnia) odbywa się jedno z najsławniejszych toskańskich
wydarzeń – palio – wyścig konny zawodników reprezentujących 17 dzielnic miasta
– contrade.
- Jednym z piękniejszych zabytków Sieny
jest oczywiście duomo, czyli katedra we włoskim romańsko-gotyckim stylu
architektonicznym. Jej budowa rozpoczęła się na początku XIII wieku i
zakończyła pod koniec wieku XIV. Dzwonnica katedry króluje nad sieneńskimi
dachami, dlatego też bez problemów, uważnie unosząc wzrok i podążając w jej kierunku, trafimy na Piazza
del Duomo, na którym ów kościół się znajduje.
- w sercu miasta odnajdziemy też
wcześniej wspomniany plac Piazza del Campo (wybudowany podobnie jak katedra w
XIII wieku)w kształcie muszli, na którym odbywają się wyścigi konne – palio.
- urocze miejsca, które opisuje jako te
swojskie i prawdziwe to mieszczące się w prowincji Arezzo miejscowości Venere i
Monterchi, choć najlepiej wybrać się w podróż do Toskanii i odkryć samemu sobie
przyjazne strony, bo cały region kryje w sobie jeszcze wiele miejsc, które warto odkryć.
Na pewno niezwykłe miasto! Włochy czekają u mnie w kolejce do odwiedzenia :)
OdpowiedzUsuńW takim razie z całego serca polecam Ci odwiedzenie Włoch! To wspaniały i piękny kraj :) na pewno będziesz zachwycona!
UsuńMiło było powspominać pobyt w Sienie! Pamiętam niesamowite, kolorowe rajstopy strażników miejskich(???popraw mnie) suszące się na zewnątrz budynku, tuż przy sanktuarium św,Katarzyny Sienieńskiej, pamiętam niesamowity rynek oraz...torebkę z zielonej skóry, która służy mi do dziś be z śladów zużycia.Włosi mają naprawde znakomite wyroby skórzane!
OdpowiedzUsuńStrażników miejskich? Kolorowe rajstopy przywodzą mi na myśl tylko kolorową gwardię w Watykanie. Na temat strażników w Sienie nic nie wiem, ale się dowiem ;) to prawda, włoskie wyroby skórzane to nietania inwestycja ale za to wieloletnia :)) pozdrawiam!
UsuńPlac del Campo robi ogromne wrażenie - jak dla mnie jest właśnie tym utożsamieniem głównych placów toksańskicb miast. Ale ogromnie marzę o tm, by poznać tę prawdziwą Toksanię o której piszesz - wioski, pola, poranne pianie koguta i mieszkańcy - uśmiechnięci Włosi :) Podróżować przez te krajobrazy i niczym się nie martwić...
OdpowiedzUsuńNic nie stoi na przeszkodzie :) gdy tylko znajdziesz czas i fundusze zapraszam do odkrywania prawdziwej Toskanii! A ja oczywiście chętnie służę pomocą :))
UsuńW zeszły roku jeździłam autem po Toskanii, ale do Sieny niestety nie dotarłam. :( Teraz żałuję, bo na Twoich zdjęciach jest tak piękna, jak sobie wyobrażałam po przeczytaniu "Głosów Toskanii" Giorgio de Martino. Koniecznie muszę wrócić!
OdpowiedzUsuńTo dobry powód żeby wybrać się w kolejną podróż do Toskanii :) Choć tak jak mówię, warto po drodze do tych większych miast, zatrzymać się i popodziwiać te mniejsze :)
Usuń