Deszcz. Kiedy pada, mimo, że zapowiedziany z dwudniowym
wyprzedzeniem, wydaje się zaskakiwać wszystkich, zwłaszcza turystów, którym
moczy wycieczkę. W oddali straszą grzmoty, chociaż z ich przytłumionego
porykiwania można wydedukować, że nie zamierzają się zbliżać w nasza stronę.
Woda cieknie uliczkami, które ze względu na niewielką ich szerokość wydają się
nią wypełniać. Całe miasto sprawia wrażenie statku zatapianego od góry, które
dziwnym trafem nie kołysze się tylko chlupocze.
Gapię się tak na brzeg ukryta pod parasolem i czuję dziwne podniecenie
na myśl, co by się stało, gdyby rzeczywiście woda z chodników zrównała się z tą
z kanałów.
Strony
2015/03/20
2015/03/10
Bolonia (nie)banalnie
Za co można lubić Bolonię? Usłyszałam raz, że jest
średniowieczna. Cóż, cechą starych miast, i w pewnym sensie ich zaleta jest to,
że pamiętają ponure, odległe czasy, w których można przeglądać się jak w
lustrze zaglądając w ciemne zaułki. Bolonia nie jest romantyczna, ani modna, na
pierwszy rzut oka z niczym nam się nie kojarzy, urokliwsza wydaje się w pełnym
słońcu, kiedy nigdzie się nam nie śpieszy, choć niektórzy twierdzą też, że nocą
zwłaszcza w okresie świąt.
2015/02/27
Za dużo Toskanii?
Gdy zapytam kogoś „Z jakim miejscem kojarzą ci się Włochy?”,
najczęstszą odpowiedzią jest Toskania. Toskania w ogóle, bo niby taka sama.
Piękne „włoskie wioski”, kolorowe, spiralne pola, długie alejki wzdłuż których
posadzone są wysokie drzewa, oliwki, wino i beztroskie podróże na vespie.
Jednym słowem idylla. Jeśli przejdziemy
się po księgarni i dotrzemy do działu literatury zagranicznej z pewnością
odnajdziemy przynajmniej 3 książki różnych autorów (zazwyczaj autorek)
zatytułowane „Winnice w Toskanii”, „Moja Toskania”, „Domek w Toskanii”, itd. (tytuły
wymyśliłam na poczekaniu, ale jestem pewna, że przynajmniej jeden z nich
istnieje naprawdę). Parę podobnych
pozycji jeszcze kilka lat temu trafiło w moje ręce z ciekawości. Nie jest to
literatura wysokich lotów, ale lekka i przyjemna jak powszechnie znany obraz
Toskanii. W ten sam sposób trafiłam na
książkę Dario Castagno „Za dużo słońca Toskanii”, która zaintrygowała mnie
tytułem i zdradzała podobne do mojego zainteresowanie autora fenomenem regionu,
w którym się wychował i falą powieści opisujących tamtejsze życie wśród winnic
w wyremontowanych domach. Odpowiedzi nie
znalazłam, lecz niedługo później nadarzyła się okazja, aby przekonać się o tym
na własnej skórze. Pojechałam więc. Co takiego ma więc w sobie ten region, że
przyciąga zagranicznych turystów, którzy czasem nawet decydują się zostać tam
na zawsze? Jeśli dobrze pamiętam to jest region, w którym średnia długość życia
jest najwyższa we Włoszech. Nie
gwarantuję zapierających dech w piersiach odkryć, ale na pewno postaram się
przybliżyć prawdziwy ,na tyle na ile dam radę, obraz Toskanii.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


