2015/03/20

Weneckie myszy i kalosze


Deszcz. Kiedy pada, mimo, że zapowiedziany z dwudniowym wyprzedzeniem, wydaje się zaskakiwać wszystkich, zwłaszcza turystów, którym moczy wycieczkę. W oddali straszą grzmoty, chociaż z ich przytłumionego porykiwania można wydedukować, że nie zamierzają się zbliżać w nasza stronę. Woda cieknie uliczkami, które ze względu na niewielką ich szerokość wydają się nią wypełniać. Całe miasto sprawia wrażenie statku zatapianego od góry, które dziwnym trafem nie kołysze się tylko chlupocze.  Gapię się tak na brzeg ukryta pod parasolem i czuję dziwne podniecenie na myśl, co by się stało, gdyby rzeczywiście woda z chodników zrównała się z tą z kanałów.

2015/03/10

Bolonia (nie)banalnie


Za co można lubić Bolonię? Usłyszałam raz, że jest średniowieczna. Cóż, cechą starych miast, i w pewnym sensie ich zaleta jest to, że pamiętają ponure, odległe czasy, w których można przeglądać się jak w lustrze zaglądając w ciemne zaułki. Bolonia nie jest romantyczna, ani modna, na pierwszy rzut oka z niczym nam się nie kojarzy, urokliwsza wydaje się w pełnym słońcu, kiedy nigdzie się nam nie śpieszy, choć niektórzy twierdzą też, że nocą zwłaszcza w okresie świąt.

2015/02/27

Za dużo Toskanii?


Gdy zapytam kogoś „Z jakim miejscem kojarzą ci się Włochy?”, najczęstszą odpowiedzią jest Toskania. Toskania w ogóle, bo niby taka sama. Piękne „włoskie wioski”, kolorowe, spiralne pola, długie alejki wzdłuż których posadzone są wysokie drzewa, oliwki, wino i beztroskie podróże na vespie. Jednym słowem idylla.  Jeśli przejdziemy się po księgarni i dotrzemy do działu literatury zagranicznej z pewnością odnajdziemy przynajmniej 3 książki różnych autorów (zazwyczaj autorek) zatytułowane „Winnice w Toskanii”, „Moja Toskania”, „Domek w Toskanii”, itd. (tytuły wymyśliłam na poczekaniu, ale jestem pewna, że przynajmniej jeden z nich istnieje naprawdę).  Parę podobnych pozycji jeszcze kilka lat temu trafiło w moje ręce z ciekawości. Nie jest to literatura wysokich lotów, ale lekka i przyjemna jak powszechnie znany obraz Toskanii.  W ten sam sposób trafiłam na książkę Dario Castagno „Za dużo słońca Toskanii”, która zaintrygowała mnie tytułem i zdradzała podobne do mojego zainteresowanie autora fenomenem regionu, w którym się wychował i falą powieści opisujących tamtejsze życie wśród winnic w wyremontowanych domach.  Odpowiedzi nie znalazłam, lecz niedługo później nadarzyła się okazja, aby przekonać się o tym na własnej skórze. Pojechałam więc. Co takiego ma więc w sobie ten region, że przyciąga zagranicznych turystów, którzy czasem nawet decydują się zostać tam na zawsze? Jeśli dobrze pamiętam to jest region, w którym średnia długość życia jest najwyższa we Włoszech.  Nie gwarantuję zapierających dech w piersiach odkryć, ale na pewno postaram się przybliżyć prawdziwy ,na tyle na ile dam radę, obraz Toskanii.